środa, 21 maja 2014

Siems ! Musicie sobie zapracować na nexta, muszą być chociaż 2 kom :) Na forever or never  nie długo pojawi się następny rozdział ;*** Czekam na komenty, Horanowa ♥♥♥

niedziela, 11 maja 2014

Wstałam koło 7. Nie mogłam spać. Zwykle na nogach jestem koło 12. Nikogo teraz nie było w kuchni. Dzisiaj robienie śniadania przypada Liamowi. Codziennie robi je ktoś inny. Na wszystko ustalamy grafik. Kto wyjdzie na spacer z Rufusem (naszym nowym psem- goldenem retriwerem), kto wyprzątnie zmywarkę, pozamiata w przedpokoju, skosi trawnik. Musimy sobie radzić sami. Ja z Harrym jesteś  my w tym samym wieku, Liam, Zayn i Niall są o rok starsi, a Louis ma 23 lata. Shout nie jest mocno znanym zespołem. nasza muzyka to classic rock, jeśli można tak to nazwać. Ja z Liamem jesteśmy na wokalu, Hazza gra na basie, Lou na bębnach, a Niall i Zayn na gitarach elektrycznych. Moim zdaniem Liam ma genialny głos. Nasz zespół powinien nazywać się banda zasranych dzieciaków, jak to mów Liam. Usiadłam przed wysepką w kuchni i popijałam wodę. Rozmyślałam. Tak ogólnie o wszystkim. Ostatnio myślałam, żeby zrobić sobie jakiś tatuaż. Wszyscy oprócz mnie i Nialla mają ich masę! Nawet Liam. Niall mówi, że nie ma ochoty na tatuaż, ale ja i tak wiem, że on boi się igieł. Myślałam, nad jakimś drobnym, na przykład kluczu wiolinowym na nadgarstku. Tak, to to co chciałabym mieć. Muzyka to wszystko co mam. Zaczęłam śpiewać jak miałam
13 lat, po śmierci rodziców. Każdego dnia miałyśmy z Faith próbę. Ona jest najlepszą wokalistką jaką znam. Nasz zespół nazywała się" samotne". Dziwna nazwa, ale uważam, że nawiązywała do tego, że jesteśmy same, bez nikogo. Bardzo przemyślana nazwa. Shout oznacza krzyk. Może dlatego, że jak nie śpiewamy, to ciągle drzemy mordę ? Nie wiem, nie mam pojęcia, ale to chłopcy wymyślili nazwę ja tylko się pod tym podpisałam. Wydaliśmy nie dawno pierwszą płytę. Za pieniądze zarobione z koncertów i sprzedaży płyt, kupiliśmy sobie mały, ale przytulny domek. Poproszę Louisa, żeby poszedł ze mną dziś do salonu tatuaży.Wzięłabym kogoś innego, ale wydaje mi się, że przy Louise, zapomnę o bólu spowodowanym przez igłę, chłopaki od dawna namawiali mnie na tatuaż,ale nie byłam pewna, teraz już wiem, że chcę to zrobić. Nagle do pokoju wszedł Lou. :
- Hej, co tak rano wstałaś?- spytał przecierając oczy dłonią .
- Nie mogłam spać. Ej, ma pytanie.
- Wal śmiało- powiedział, siadając obok mnie na krześle.
- No więc chciałabym sobie zrobić tatuaż, co o tym myślisz?
- Jak dla mnie spoko, ale co ma to ze mną wspólnego ? Chcesz, żebym ci go zrobił ? - żartobliwie zasugerował.
- Nie, chciałabym,  żebyś poszedł ze mną.
- No ok, spoko, a kiedy chcesz tam jechać ?
- Dzisiaj.- do pokoju weszła reszta chłopaków siadając obok nas. Jedynie nasz dzisiejszy kucharz, wziął się za robienie śniadania. To dobrze, bo umieram z głodu. ~~~~ Po zjedzonym śniadaniu udałam się na górę do mojego pokoju. Wybrałam jakieś ciuchy i poszłam do toalety, w celu przebrania się. Przy okazji ułożyłam włosy, umyłam zęby i nałożyłam delikatny makijaż. Dzisiaj jest dzień wolny. Nie mamy żadnej próby. Cieszę się z tego powodu , dawno nie mieliśmy czasu dla siebie. Może wieczorem pójdziemy na jakąś imprezę z chłopakami. Jeszcze nie wiem, potem to ustalimy. Zeszłam po schodach i zabrałam z kuchni mój telefon, wsadzając go do kieszeni. Louis był już gotowy, więc wyszliśmy z domu, zamykając drzwi, po czym wsiedliśmy do samochodu. Jazda była miła i spokojna, trwała 15 minut, ponieważ mieszkamy obok centrum. Louis zaparkował swoim BMW przed salonem tatuaży. Weszliśmy do środka. W pomieszczeniu dużo się działo. Wszędzie był harmider i zamęt.  Obawiam się, że będziemy musieli długo czekać, jednak Louis tak po prostu wszedł do pokoju, w którym robi się tatuaże. Nie było go chwilę. Wrócił z jakim tajemniczym, wytatuowanym i ob kolczykowanym facetem z długą brodą. :
- Monia, to jest Jack, mój kolega. Powiedział, że zrobi ci tatuaż- chłopak uśmiechnął się i potrząsną delikatnie moją rękę, po czym zaprowadził mnie do  jego miejsca pracy. Kazał usiąść mi na fotelu. Zapytał się jaki chcę tatuaż, a następnie przeszedł do działania. Założył ochronne rękawiczki i usiadł na krześle obok mnie. Louis trzymał mnie za drugą rękę i powtarzał, że nie będzie bolało, bo Jack jest bardzo ostrożny i delikatny. Gdy dotknął mnie igłą, poczułam delikatne ukłucie. Wolno przesuwał maszynką po mojej ręce. Do diabła. Strasznie to boli. Może nie tak jak inne osoby mówią ale mocno. Zacisnęłam rękę Louisa. Nim zobaczyłam , było już po wszystkim. Jack kazał mi zamknąć oczy i zobaczyć dopiero w domu. Na nadgarstek nałożył mi gazik i owinął bandażem. Opatrunek mogę zdjąć dopiero jutro, żeby nie wdało się zakażenie. Podziękowałam mężczyźnie, a następnie razem z Louisem opuściliśmy salon i weszliśmy do samochodu. ~~~~ Gdy wróciliśmy do domu zastaliśmy tam tylko Harrego, z jakąś laską. Nawet ładna. Tylko, że wygląda jak pusta lala. Nie chciałabym oceniać, leczy wygląda na puszczalską, z resztą Hazza przeważnie przychodzi do domu z takimi dziewczynami. Przywitałam się z nimi. Poszłam na górę, trochę pobrzdąkać na gitarze Nialla. Tak, umiem grać na gitarze elektryczne, i co z tego? Wolę śpiewać. Nie mam własnej gitary, bo jakby się ktoś dowiedział to już mogłabym nie żyć. Kazaliby mi grać na scenie, ale wolałabym tego nie robić. Mogę śpiewać, ale grać nie... Weszłam do pokoju Nialla bez pukania, bo byłam pewna, że nie ma go w domu. Myliłam się. Zastałam go czytającego...ZMIERZCH ?! Co do jasnej ciasnej ? Ok, może mu się podobać, ale to raczej książka dla dziewczyn, przynajmniej tak sądziłam do tego momentu. Nialler zrobił na mnie wielkie oczy, szybko schował książkę pod poduszkę i się zarumienił. Ja przyłożyłam swoją zabandażowaną rękę do twarzy :
- Niall, serio ?- spytałam.
- Tak... Ale może zacznijmy od tego, co chciałaś z mojego pokoju ?
- Ym, chciałam się spytać czy byłeś na spacerze z Rufusem.
- Tak, a poza tym czemu nie pukasz ? Do jasnej cholery ! Równie dobrze mógłbym stać przed tobą nagi!- Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- O jeny, przepraszam. Zapomniałam się. Ale rozumiem, że mam się nie pytać o książkę ?
- Tak- cóż za błyskotliwa odpowiedź.
- To ja w takim razie już sobie idę. - zamknęłam drzwi i poszłam do swojego pokoju. Przekręciłam kluczyk i rzuciłam się na łóżko.
Wyjęłam telefon z kieszeni. Jest już po 14... Cóż, szybko to minęło. chciałabym zobaczyć mój tatuaż, jednak obiecałam nie patrzeć. Jestem strasznie śpiąca... Położę się spać.

sobota, 10 maja 2014

Tak ogólnie o wszystkim :)

Hej :) Nazywam się Monic. mam 19 lat. Gram w zespole. Nazywa się Shout. Nie jestem jedynym jego członkiem. Oprócz mnie jest jeszcze : Lou, Niall, Hazza, Zayn i Liam. Tak, wiem, jesteśmy sporą grupą. A najgorsze, że jestem sama w tym zespole jako dziewczyna. Choć czasem jest zabawnie. Wydaje mi się, że jestem inna od tych lasek, co stoją skąpo ubrane o północy przed klubem i domagają się wpuszczenia. Ja nawet nigdy w klubie nie byłam.  A teraz parę słów o chłopakach, żebyście byli w temacie. Louis. Jest chyba tym najzabawniejszym, choć reszcie też nie brakuje poczucia humoru. Ciągle robi nam jakieś psikusy. Jednym słowem mówiąc dzieciak. Niall to ten słodki. Śmieje się bez powodu. Chodzi w zimę w koszulce na ramiączka, nie boi się  ryzyka. . Harry jest kobieciarzem, zresztą coś o tym wiem, bo kiedyś byłam jego dziewczyną. Tak... Ale wolę o tym nie mówić. Jest strasznie pewny siebie. Zayn zawsze musi perfekcyjnie wyglądać, nawet jeśli jesteśmy na ognisku. Przegląda się w lusterku jak tylko nadarzy się okazja. Jest bardzo życzliwy. Liam. To nasz tata. Zachowuje się najdoroślej, choć najstarszy jest  Louis. Liam jest z nas też najrozsądniejszy. Zawsze ma coś na wszelki wypadek i jest przygotowany na każdą ewentualność. Oni są moimi najlepszymi przyjaciółmi. Na nich zawsze mogę polegać. Mam jeszcze jedną przyjaciółkę- Faith. Mieszka w Nowej Zelandii, pojechała tam za chłopakiem, nie za bardzo go lubię. Faith  nauczyła mnie żyć w samotności. Wychowałyśmy się razem w sierocińcu. Trafiłam tam jak miałam 12 lat. Moja mama zmarła w pożarze. Tata był roztrzęsiony i się powiesił. Do dziś mam w głowie jego obraz ja wisiał na sznurku w stodole.Nikt nie chciał mnie zaadoptować, bo jak uważała pani Clouth, byłam ruda i stara. Nie lubiłam jej. Wszyscy mówili do mnie Anna, bo wyglądałam na Anię z Zielonego Wzgórza. Oprócz Faith nie mam żadnej rodziny, jest ode mnie o rok starsza, i jest moją starszą siostrą. Nie wiem, czy mam ciocie, wujków, babcię, dziadka, najwyraźniej ich nie obchodziłam i nie obchodzę. Mieszkam z chłopakami, ale rok temu mieszkałam z Faith w kawalerce. Jeden mały pokój na dwie osoby. Ostatni raz widziałam ją miesiąc temu, przyjechała na Wielkanoc.Codziennie rozmawiamy przez telefon. Dobra, bo zanudzę was na śmierć... Kończę już no uśniecie. Niedługo znów napiszę. Monic.